Rock. Przyległości i peryferia.
wtorek, 06 grudnia 2011
Przyznam szczerze, że czekając w 2005 r. na Aerial, obgryzałem paznokcie ze zniecierpliwienia. Niesłusznie może, bo album mnie nie powalił. Dlatego z takim niepokojem i lekką nieufnością podchodziłem do 50 Words For Snow, obawiając się kolejnego rozczarowania... A album rozczarował mnie, ale nadzwyczaj miło. To w mojej opinii najlepsza płyta Bush od lat
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 50